|
Zdrowie, energia, siła i radość. |
|
|
Zaczynam doceniać wartość drzemki. Może to
sprawa wieku, a może mojego niskiego ciśnienia , które przejawia się zwłaszcza
ok. godz. 14? W krajach o gorącym klimacie rozpowszechniony jest zwyczaj sjesty przybierającej formę poobiedniej drzemki, kiedy to tamtejsi mieszkańcy przesypiają skwarne godziny, a wieczorem, orzeźwieni i wypoczęci dalej pracują a potem przyjemnie spędzają czas do późnej pory. Jest to przyjemna forma relaksu, która przydałaby się w naszym pędzie, wcale nie zmniejszając efektywności a raczej ją odnawiając. Wiadomo przecież, że aktywność dorosłego człowieka podczas dnia ma dwa minima. Jedno pojawia się wieczorem, kiedy kładziemy się spać, drugie zaś wczesnym popołudniem. Między godziną 13 a 15 następuje obniżenie sprawności fizycznej i umysłowej. Ale nie wszyscy mogą sobie na nią pozwolić, większość z nas wtedy jest w pracy, dlatego do drzemki przyznają się głównie emeryci. Jednak najlepiej koncentrujemy się i pracujemy w godzinach 8-12 i 16-20. Najwięcej błędów popełniamy w okresie popołudniowej senności. Z przeprowadzanych obserwacji wynikałoby więc, że poobiednia sjesta jest właściwie naturalną potrzebą organizmu, a nie tylko zwyczajem. Zjawisko południowego znużenia potocznie tłumaczono
przekrwieniem wypełnionych jelit i gorszym ukrwieniem mózgu. Pogląd ten jest
jednak podważany przez współczesnych fizjologów, którzy tłumaczą ten fakt
skomplikowaną grą neurohormonalną. Gdy przewód pokarmowy wypełnia się
pokarmem, dochodzi do wydzielania specyficznych hormonów, których działanie ośrodkowe
na nasz mózg powoduje senność. Trudno jest więc zawsze jednoznacznie stwierdzić, czy drzemka poobiednia jest korzystna, czy też nie służy naszemu zdrowiu. Tym bardziej, że może być objawem choroby. Dzieje się tak na przykład w różnego pochodzenia depresjach, kiedy mamy obniżony nastrój i aktywność, "uciekamy" wówczas od naszych problemów i kładziemy się spać. Może też być pierwszym objawem schorzeń ogólnoustrojowych, takich jak np. cukrzyca, anemia, choroby nerek, tarczycy lub wątroby. Osobiście wiążę drzemkę (gdy mogę sobie na
nią pozwolić) z metodą inkubacji pomysłów lub "zleceniem
odpowiedzi". Otóż, gdy dręczy mnie jakiś problem, dla którego nie widzę
na razie rozwiązania, zlecam go podświadomości (lub "wewnętrznemu
doradcy"), z prośbą o rozwiązanie po przebudzeniu. Jest to odmiana
podobnej techniki w stosunku do snu nocnego. Obydwie przynoszą czasami zaskakująco
dobre efekty. Guarian proponuje nawet wygospodarowywanie w biurach przestrzeni na specjalną "strefę kreatywności", w której pracownicy z chwilowym kryzysem twórczym mogliby odpocząć. Jacek Gruchała z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi też postuluje drzemkę w czasie pracy. -Jeśli poprawia ona wydajność, to trzeba na nią nie tylko pozwalać, ale tez propagować - mówi. Takie opinie na ogół są przyjmowane w zakładach pracy jako żart. Nie ma na to warunków ani nie ma u nas takiego zwyczaju. Tam, gdzie przewidziana jest przerwa na lunch, jest ona za krótka by zjeść posiłek i jeszcze uciąć sobie drzemkę. W tej sytuacji w paru krajach powstały już
wyspecjalizowane usługi. Po paru godzinach intensywnej przedpołudniowej pracy
zasługujesz na przerwę. Idź więc na lunch, a po nim udaj się np. do firmy
MetroNaps na Manhattanie, która zapewni ci 20 minut drzemki w bardzo
komfortowych warunkach. Do snu utuli klientów hostessa. Następnie zostaniesz
łagodnie obudzony i już zrelaksowany - możesz udać się do pracy. Mimo, że
nie jest to komfort tani (za jedną drzemkę płacisz 13,99 USD) - usługa
cieszy się powodzeniem tak dużym, ze wprowadzono internetową rezerwację
miejsc. Jeśli ktoś chciałby uruchomić podobną firmę w Polsce- może
podejrzeć szczegóły na stronie http://www.metronaps.com/ Kontropinia na temat drzemki wywodzi się
prawdopodobnie ze współczesnej zachłanności na czas. Gdy uświadomimy sobie,
ze przesypiamy ok. 1/3 życia, to rzeczywiście możemy się zżymać na takie
"marnotrawstwo". Wzięli się za to i naukowcy. Wg Mary Beckman,
"Who Needs a Stinkin' Nap?" , Science Now, 27.04.05, odkryli oni
mutację genetyczną, która pozwala muszkom owocowym spać znacznie krócej bez
obniżenia sprawności. Jeśli genetycy będą w stanie wskazać na ludzki
ekwiwalent tego genu, będzie możliwe opracowanie pigułki niwelującej potrzebę
snu. Na razie to jeszcze eksperymenty, ponadto sen może
mieć jeszcze szereg innych istotnych dla nas funkcji, więc powróćmy do
drzemki i do faktu, że sen to czas regeneracji, który jest niezbędny każdemu
człowiekowi do życia. Bez snu nasz mózg i nasze ciało nie mogą się w pełni
zregenerować i dobrze wypocząć. Należy jednak przypomnieć, że jeśli ktoś cierpi na bezsenność lub ma inne kłopoty związane ze snem, to powinien unikać przysypiania i drzemek w ciągu dnia. Drzemka trwająca maksymalnie pół godziny wystarczy w zupełności, aby zregenerować siły; dłuższa z kolei - pogorszy jakość snu w nocy i zaburzy rytm dobowy. Miła krótka drzemka jaka zdarzała mi się tego lata w leżaku na działce, to także spora przyjemność, a kiedy indziej, po intensywnej wycieczce od rana do późnego obiadu, pojawiała się jako prawie konieczność. Doświadczają tego też sportowcy po intensywnym wysiłku. Doceńmy więc tę pomoc dla efektywności i ... przyjemność. Na zakończenie - ciekawostka wspomagająca relaks w połączeniu z ewentualna drzemką. Na stronie http://neuroedukacja.pl/form.htm
znajdziecie 20 minutowe nagranie Drzemka w Cieniu Drzewa.mp3 (to niestety prawie
18 MB do ściągnięcia, ale istnieje też wersja trochę skompresowana). Jeśli w trakcie słuchania odczujesz potrzebę
snu - pozwól sobie na to. Obudzisz się wypoczęty, gdy nagranie będzie zbliżać
się do końca. Słyszysz także wtedy, gdy śpisz.
Za treść i dopasowanie reklam automatycznych nie odpowiadamy.
|
Wyszukiwarka Czy
masz już
Zobacz
Księgę Gości
|
Copyright Leszek Korolkiewicz 2007-8 info( @ )lepszezdrowie.info Zastrzeżenie Licznik: |