Startowa
Do nadrzędnej
Nowości
English
Komunikaty
Pro
Inne
English articles
O nas
Współpraca
Linki
Polecamy
Ściągnij sobie
Zastrzeżenie

 

Naukowcy (cz. 1)

?

Tutejsza popularyzacja zagadnień zdrowia jest nieco amatorska i z pozycji medycyny naturalnej oraz komplementarnej.
Chociaż sam jestem nominalnie (dr) i z praktyki (20 lat w instytutach) naukowcem, to już dawno emerytowanym i spoza branży -
 wypada czasem zajrzeć do popularyzacji w wykonaniu naukowców z "pierwszej linii".
Niestety, na ogół zawodzę się na tym, tak np. jak kiedyś to opisałem w artykule Mity sercowe lub gdy słucham wypowiedzi medialnych różnych profesorów.

Tym razem zajrzałem do naukaonline.pl. Jest to serwis wspierający nobilitowany periodyk Polskiej Akademii Nauk (ho, ho!) pt. Academia. Pięknie wydany. Ale czy zawsze szata współgra z treścią? Należało by spodziewać się najwyższych lotów...
Owszem - jest w periodyku wiele ciekawych artykułowa z różnych dziedzin, czasopismo spełnia swą rolę edukacyjną - o ile mówi prawdę. Dalej odniosę się jednak tylko do spraw zdrowia - tu już nie jest tak dobrze.

Biorę "na warsztat" parę artykułów. Najpierw, w tym odcinku,  "Wyszukuję, więc nie wiem"  autorstwa dra hab. n. med. W. F. i prof. dr hab. D. J.. Dwaj naukowcy młodszego pokolenia. Pierwszy z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, specjalista od biostatystyki i medycyny translacyjnej, drugi  z Akademii Leona Koźmińskiego,  bada społeczności otwartej współpracy. 

Zacytuję pewne stwierdzenia z artykułu i skomentuję je (kolor brązowy).

-------------------

 ...można zaobserwować wzrost ruchów antynaukowych, w szczególności kwestionujących dorobek współczesnej medycyny, ...to  zjawisko ... jest wyraźnie groźne.
... Kwestionują one dyskurs naukowy dotyczący zdrowia, medycyny czy pożywienia i promują teorie alternatywne. Jest to szczególnie widoczne np. w ruchach dotyczących sprzeciwu wobec żywności genetycznie modyfikowanej, gazów łupkowych czy – przede wszystkim – szczepionek.

Alternatywne wypowiedzi na powyższe tematy prawie nigdy nie kwestionują "dyskursu naukowego" w całości, a wytykają jego braki. Zresztą - z tym dyskursem współczesna nauka kuleje. W odniesieniu do medycyny mało kto (kto?) podejmuje dyskurs merytoryczny z oponentami, a wewnątrz środowiska prawie zanikła dawna metoda i praktyka dzielenia się między lekarzami swymi doświadczeniami, tak jak prawie zanikło polskie piśmiennictwo naukowe. Zostało przejęte przez zagraniczne ośrodki i lansuje tylko ortodoksję naukową. Jakże liczne jest i w Polsce i na świecie  spychanie w niebyt wypowiedzi nieortodoksyjnych i szykanowanie ich autorów - nawet gdy ich praktyka i poglądy są poparte rzetelnymi badaniami lub tylko zadają niewygodne pytania. Typowym przykładem była kampania przeciw doktorowi Andrew Wakefieldowi, która wzięła początek z kłamstwa i sterowanej przez farmację akcji dezinformacji i zniesławienia (szczegóły na https://jerzyzieba.com/wakefield/ ).
Co do GMO, to sprzeciw jest jak najbardziej uzasadniony, kto tego nie wie - nie ma odnośnej wiedzy lub jest lobbystą.
Podobnie sprawa ma się z gazem łupkowym. O ile sam  jest rodzajem naturalnego paliwa, to proces wydobycia jest tak dewastujący, że całe szczęście, że u nas do niego nie doszło. Szczególnie w naszym regionie i ze szkodą dla naszego rolnictwa - nie mamy pustyń i odludzi jak w USA. Zresztą i tam dewastacje są ogromne. Kto broni polskich zakusów w tym względzie - wykazuje się aspołeczną ignorancją.
Co do szczepionek - to obszerny temat, o którym nieco dalej.

Spadek zaufania wobec służby zdrowia wszędzie jest tym większy, im ta jest mniej wydolna. Zatem polska przewlekle niedofinansowana opieka zdrowotna jest idealną pożywką dla ruchów antynaukowych i paramedycznych. Niechęć do lekarzy i medycyny jako takiej jest podsycana długimi czasami oczekiwania na wizyty – choćby ponad 13 miesięcy na wizytę u endokrynologa dziecięcego w województwie łódzkim. Znaczenie mają także paternalistyczne podejście do chorych z jednej strony i ich rosnące oczekiwania z drugiej. Wszystko to zwiększa napięcia na linii lekarz – pacjent, wyrazem czego staje się rosnąca liczba pozwów sądowych wobec medyków.

Z tą diagnozą należy się zgodzić. Zachodzi jednak pytanie: dlaczego tak się dzieje. Czy nie wynika to w dużej mierze z postawy samych naukowców? To oni są doradcami polityków i zarządzających, to oni tworzą opinie i analizy. Gdyby były bardziej oparte na trosce o dobro społeczne, rzeczywiste remedia a nie uległe sponsorowanym grantom i programom wymuszanym przez koncerny farmaceutyczne - sprawy ułożyłyby się lepiej.
Ta uległość bierze się z zepsucia sytemu edukacji - już prawie w ogóle na uczelniach nie ma badań bez zagranicznych grantów, "a kto płaci ten wymaga", a przynajmniej trudno liczyć na następny, gdy udowodni się coś wbrew obowiązującym paradygmatom i interesom.
Panuje zbyt duże zaufanie do tego, co na Zachodzie - przykładem jest opracowany przez naukowców rządowy Program Strategii Walki z Rakiem w Polsce 2015 -2024, prawie w całości wzorowany na programie amerykańskim, który ... poniósł zupełne fiasko (patrz Petycja w sprawie...). Został przyjęty przy całkowitym zlekceważeniu krytyki i głosów środowisk pozamedycznych.

W kwestii zapaści finansowej służby zdrowia, można wykazać, że zaoszczędzono by miliardy, a przy okazji leczono by ludzi efektywniej (mniej chorych, mniej kolejek i krótsze oczekiwanie pacjentów) gdyby zgodzić się na połączenie medycyny akademickiej z medycyną komplementarną. Wystarczyło by dać wolność wyboru terapii przez pacjenta w porozumieniu z lekarzem, przy czym lekarz nie byłby wtedy ścigany przez izby lekarskie za stosowanie tych innych metod (ew. uzupełniająco), niż przewidują obecne sztywne procedury - często bardziej administracyne niż naukowe.

... Jeden z przykładów: analiza danych szpitalnych w Karolinie Północnej w USA wskazała, że 0,6% hospitalizacji zakończyło się zgonem pacjenta, przy czym w 63% przypadków podejrzewano, że powodem były błędy w postępowaniu. Ekstrapolacja tych danych na całe USA, wykonana przez Makary & Daniel, sugerowała, że liczba zgonów z powodu błędów medycznych może być trzecią – po chorobach układu krążenia i chorobach nowotworowych. Takie działania przekładają się na spadek zaufania do środowiska i przyczyniają się do częstszego kwestionowania proponowanych metod terapeutycznych.

Nic dodać - stosowane metody są niewłaściwe (znane zjawisko chorób jatrogennych), co odnosi się zwłaszcza do stanów przewlekłych. Nic więc dziwnego, że te metody są kwestionowane. Czy naukowcy, którzy to widzą, nie powinni włączyć się w poszukiwanie rozwiązania zamiast krytykować opozycję?

... W partnerskim modelu współpracy lekarz – pacjent optymalna forma leczenia jest dyskutowana z pacjentem, omawiane są potencjalne korzyści i zagrożenia, a decyzja o rozpoczęciu terapii podejmowana jest wspólnie. Zwiększenie uczestnictwa pacjentów w procesie decyzyjnym było proponowane w USA już w latach 80. XX w.

I co? Właśnie o to chodzi - zarówno o rzetelny wywiad jak i humanistyczne podejście do pacjenta oraz rzeczywiste poszukiwanie najlepszej terapii, a nie strofowanie go, nadętą postawę "to my decydujemy, co jest właściwe (wg procedur)", zamykanie się na to, co - chociaż nie zawsze naukowe - daje dużo lepszą skuteczność niż chemiczne medykamenty, chemioterapia czy wypalenie.

... Negatywna ocena służby zdrowia stanowi więc podatny grunt dla wszelkiego rodzaju ruchów antynaukowych oraz wspierających niepoparte żadnymi faktami pseudomedyczne koncepcje leczenia. Propagowanie takich treści, w szerszym rozumieniu, jest przejawem zakwestionowania tradycyjnego procesu powstawania wiedzy i porządku społecznego.

Czasem trzeba się zastanowić, co jest naukowe. Nie kwestionując klasycznych schematów rozwoju nauki, nie powinno się tolerować - w imię właśnie rozwoju - tłumienia dyskusji, naginania danych pod politykę i biznes, ślepego zaufania do autorytetów oraz skostnienia wiedzy. Czy doktor uzyska habilitację, gdy jego wywód zaprzeczy dorobkowi instytutu? Czy jego praca będzie opublikowana? To właśnie "nieprawomyślne" i indywidualne odkrycia i wizje popychały rozwój nauki - czasem skokowo. 
 "...nie poparte żadnymi faktami"? Pacjenta nie interesują teorie i zamknięty światek naukowców i ich długie tytuły naukowe - dla niego ważna jest skuteczność w uzdrowieniu.  Ponadto - wiedza naturoterapeutów i niezależnych lekarzy bywa znacznie szersza niż medyków po akademii. Nie ma na nich kursów fitoterapii, fizjoterapii w dostateczny wymiarze, metod związanych z psychosomatyką, zdrowej dietetyki itp. A z  tym "porządkiem społecznym" to już czysta demagogia - jakiż to porządek, gdy nauka przekracza swą służebną rolę i sprzedaje się interesom?

Tymczasem społeczne zaufanie do medycyny i nauki w ogóle ma ogromne znaczenie społeczne i kolosalny wymiar praktyczny.

Zaufanie jest ważne, ale na zaufanie trzeba zasłużyć ... W szczególności jak mieć zaufanie do kogoś, kto kłamie?

Wystarczy wspomnieć, że wprowadzenie powszechnych szczepień zapobiegło dziesiątkom milionów zgonów.

Ewidentne kłamstwo. I to pisze specjalista od statystyk medycznych! Chciałbym zobaczyć takie dane - ale takie od np. początku XX w. W tej skali czasu widać, jak ilość zgonów na choroby zakaźne systematycznie malała - jeszcze przed wprowadzeniem szczepionek, a po ich wprowadzeniu spadek następował dalej z tym dotychczasowym trendem, tyle że wolniej - szczepionki nie zmniejszyły negatywnych skutków a wręcz je zwiększyły. W tym liczne powikłania, często znacznie odroczone w czasie, a nie koniecznie zgony. Powikłania (NOPy) są rejestrowane w minimalnym stopniu i wg złych kryteriów (np. kwalifikacje NOP tylko w okresie miesiąca od szczepienia - bez uwzględnienia póżniejszych powikłań) - fałszując oficjalne statystyki.  Ruch antyszczepionkowy jest w pełni uzasadniony - zarówno jako sprzeciw wobec takich praktyk i kłamstw, z tytułu braku rzetelnych badań nad skutecznością a zwłaszcza bezpieczeństwem szczepionek (liczne i katastrofalne),  stosowania terroru przymusu szczepień oraz ze wzgledu na koszty społeczne, w tym niepotrzebne obciążanie budżetu państwa na niepotrzebne szczepionki a później leczenie poszkodowanych - patrz np. ten artykuł o szczepieniach.
Co do badań, to należłao by uznać tylko te, które w pełni odpowiadają wszytkim kryteriom naukowym i nie są wykonywane przez samych producentów. Takich nie ma. Badania niezależne pokazują właśnie brak bezpieczeństwa - już nawet fragmentarycznie - na podstawie różnych wybranych aspektów, z których choćby jeden dyskredytuje produkt medyczny. Dodatkowo wiadomo, że niektóre szczepionki nie przechodzą żadnych badań, np. przeciw grypie - nie są nawet w programie działań producenta, a ew. badania po ich dystrybucji świadczą o zupełnej beztrosce i bezkarności. I nie jest to zgodne z prawem dotyczącym wprowadzania leków na rynek.
To nabrzmiewający przykład bezmyślności, ignorancji i arogancji decydentów oraz zaplecza naukowego, które nie przyjmuje nowych odkryć i prawdziwych statystyk do wiadomości.

... Ale rynek sprzeciwu wobec nauki i podważania jej dorobku jest bardzo lukratywny ...

Hm, a rynek farmacji - zwłaszcza leków na bazie obcych dla organizmu związków chemicznych, ale także preparatów częściowo organicznych, którymi farmacja też handluje, to przecież drugi na świecie biznes po BigOil.  O rzędy wielkości większy od rynku naturoterapii. A marże na produkty farmacji sięgają tysięcy procent. Po co taka hipokryzja ... naukowca?

... Skutkiem rozwoju społeczeństwa cyfrowego stało się między innymi zwiększenie nieufności wobec „wiedzy eksperckiej” przy jednoczesnym wzroście znaczenia „mądrości tłumów”. Efekty tego procesu nie dotyczą wyłącznie nauki – wystarczy zaobserwować choćby fenomen Wiki-Leaks czy poparcie dla Edwarda Snowdena, działacza społecznego, który ujawnił dużą ilość tajnych danych, aby zauważyć, że społeczeństwa zachodnie coraz bardziej domagają się dostępu do informacji i jej ahierarchicznej, transparentnej dystrybucji. Ponadto widoczny jest wzrost zainteresowania ahierarchicznymi modelami tworzenia autorytetu i rozwoju wiedzy, w opozycji do wiedzy uniwersyteckiej i formalnej. Trend ten wpisuje się dodatkowo w dalszy spadek zaufania do autorytetu profesjonalnego i instytucjonalnego i rozwój nieformalnych merytokracji, typowych dla gospodarki opartej na wiedzy.

Należy się z tym zgodzić i ... powiedzieć, że to dobry trend "poboczny". Właśnie potrzebujemy ahierarchicznego systemu informacji - bez niego bylibyśmy zdani tylko na wiedzę cenzurowaną. Snowden i podobni whistblowers  ujawniają ciemne siły i ich machinacje polityczne i medialne. Czy medycyna jest od nich wolna? Wprost przeciwnie.

... Co ciekawe, kwestionowanie wiedzy medycznej czasem przynosi dobre rezultaty, np. w przypadku bardzo rzadkich chorób – w których lekarze mogą nie śledzić uważnie postępów wiedzy. Są także znane przypadki skutecznej kooperacji pacjentów i ich rodzin w badaniach klinicznych, w których z przedmiotów badania stawali się partnerami. Wdrożenie partnerskiego modelu zaangażowania pacjenta w proces terapeutyczny wymaga od pacjenta znacznych nakładów czasu, odpowiednich zasobów podstawowej wiedzy i chęci stałego jej uaktualniania.

Z tym też można się zgodzić - z dodaniem, że i lekarze i naukowcy także wiedzę powinni stale uzupełniać. Da się zaobserwować, zwłaszcza u młodych lekarzy, postawę sporego zadufania i polegania na tym, co się wyniosło ze studiów, bez późniejszego ustawicznego dokształcania. Korzystanie z kursów fundowanych przez farmację, która z lekarzy chce zrobić przede wszystkim sprzedawców leków, to za mało.

... opór lekarza wobec forsowanej tezy [pacjenta, który ma własne wyobrażenie o tym , co mu jest lub o metodzie, która mu pomoże] lub jawne wytykanie błędów rozumowania antagonizuje pacjenta wobec lekarza, wspierając popularny mit o zatajaniu informacji o cudownych terapiach „ujawnianych” w Internecie. Sprzyja to narastającemu poczuciu istnienia spisku, przekonania, że niewygodna prawda może być ukrywana przed społeczeństwem.

Niestety - takie spiski faktycznie mają miejsce, samo CDC i FDA było zmuszone przyznać się do pewnych przypadków, a to tylko czubek góry lodowej, którą stopniowo ujawniają niezależni badacze oraz ci naukowcy głównego nurtu, którzy postanowili nie zatajać dalej  prawdy.

... podważania autorytetów medycznych oraz propagowanie teorii spiskowych są z premedytacją wykorzystywane przez społeczności antynaukowe i pseudomedyczne. ... Pcha to coraz liczniejszych pacjentów w zasięg oddziaływania społeczności antynaukowych, np. antyszczepionkowych, ... Często są rozczarowane prawdziwymi i wyimaginowanymi porażkami nauki i medycyny. Wątpią w autorytety naukowe, co zbiega się z upadkiem wiary w obiektywizm i metody badawcze. Lęk przed kapitalistyczną logiką i pogonią za zyskiem tzw. Wielkich Przemysłów (Big Pharma, Big Food oraz Big Oil) zwiększają nieufność do naukowców.

Podważanie autorytetów jest solą prawdziwej nauki - o ile prowadzone w dobrej wierze i z poparciem dowodów, nawet tych praktycznych - jeszcze przed naukowymi. O "antynaukowości" antyszczepionkowców już było. Okazuje się że to szczepionkowcy nie mają argumentów naukowych (mowa zwłaszcza o obecnej wersji szczepionek i metodzie ich ordynowania). Co do porażek medycyny - nie są wyimaginowane - kolosalne wydatki, a ilość i ostrość chorób wzrasta, w tym nowych i spotykanych już o małych dzieci, co przedtem nie miało miejsca. Owszem medycyna ma niezaprzeczalne sukcesy w przypadku chirurgii, protezowania, ratownictwa, w przypadkach ostrych, w stomatologii, anestezjologii, diagnostyce... Ale gros chorób i kosztów to przypadki przewlekłe uznawane nagminnie, ale błędnie, za nieuleczalne i leczone bez końca i bez skutku.
Co do logiki kapitalistycznej - na podstawie wymienionych potentatów  - czy można zaprzeczać faktowi, że dla nich liczy się głównie zysk, i to maksymalny?

----------------

Na koniec - smutna refleksja. Prawie cały artykuł panów doktorów jest przykładem alienacji naukowców ze sfery realnych potrzeb pacjentów i zasklepienia w posiadanej wiedzy, która - prawdopodobnie ukształtowana zawężajaco na studiach i kursach - nie aspiruje do szerszego spojrzenia (?). Wydaje mi się to typowe dla młodego pokolenia - dążącego do kariery, nie zawsze do wiedzy i mądrości.
Naukowcy dziś często powołują się na EBM (Evidence Based Medicine), które to podejście jest nadużywane. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że około połowy prac naukowych, nawet w renomowanych czasopismach naukowych, jest fałszywych (przekłamanych, nierzetelnych) - patrz omówienie w art. Jeszcze o EBM.
Zatem trzeba więcej pokory i wyważenia, gdy krytykuje się "nienaukowość" wątpiących w medycynę akademicką.

Mam też pewne podejrzenia co do stypendiów „Polityki”, FNP, Fulbrighta, które zostały podane w dorobku autorów.
Ale to osobny temat ...

cdn. (pojawiło się potem parę podobnych wpisów, zobacz np. Wiarygodność badań naukowych).

opr. L. Korolkiewicz



Wyszukiwarka
lokalna

Także w Komunikaty

Zapisz się na 
Biuletyn

(Twoje dane sa całkowicie bezpieczne,
za zapis -
upominek)

 

Twoja Ochrona Medyczna
Twoja Super Ochrona Medyczna

 Zdrowie i Fitness
Zobacz na Facebook'u

kawa dla zdrowia

Zdrowie ze ^ smakiem

Zdrowy biznes

 

  Widge

 

Otwórz serce

Share

Follow etsaman2 on Twitter

 

 

 


                    Wyszukiwarka lokalna Umożliwia wyszukiwanie wg stopnia dopasowania lub dat (patrz opcje wyników po wyświetleniu). 
                    Google aktualizuje swe indeksowane zasoby co pewien czas, zatem nie zawsze to, co się pokaże jest aktualne. Zawiera reklamy Google
.
  

                         Copyright Leszek Korolkiewicz 2007-19    admin( @ )lepszezdrowie.info   Zastrzeżenie i Polityka Prywatności 
                     Na tej stronie wykorzystujemy tzw. ciasteczka - małe pliki tekstowe (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki.  
                        
Korzystanie z naszego serwisu bez  zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia. Patrz Zastrzeżenie.